Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
26
JAN KASPROWICZ

Albo wtenczas, gdym z Bartkowej huby
Wracał do dom — święte krzyża znamię! —
Ten pies czarny!... te dwa węgle w jamie!
Panie! chroń mnie od powtórnej próby!«

I tak gwarzą, a deszcz w okna bije,
Drzwi coś skrzypią, słychać szczęk łańcuchów.
Wicher jęczy, pies w podwórku wyje.

Na kominku resztki ognia gasną,
Północ wciska się w izdebkę ciasną,
Strach przejmuje w tę godzinę duchów...


VII.
»Śpiewaj, Kasiu!...« I mgłą się powleką
Dwie źrenice, te żywe dwie wróżki.
I »Kaj wiodą cię, Jasiu, te dróżki?
Na wojenkę, na wojnę daleką!«

Albo: »Ciągną żórawie nad rzeką,
W rzece pierze Jagusia pieluszki,
Zimna woda oblewa jej nóżki,
A po liczku łzy cieką, ej! cieką...«

I piosenka jak płynie, tak płynie,
Aż się oczy załzawią dziewczynie,
Aż na piersi opadnie jej głowa.

A babusia zasypia spokojna
I coś szepce: »Ej! wojna! ta wojna!
Ej! ta woda, ta woda lodowa!«


VIII.
Przyszedł do niej o zmroku, gdy chłody
Spadną srebrne na gęstwin korony:
»Daj mi, Maryś, swój wianek zielony,
Tam w tym gaju, u tej sinej wody.