Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
LXXXIII
NAJPIERWSZE POEZYE

Bo tam części są żywotne,
Tam pierwiastki są żelaza,
Których rdzawa tysiąckrotnie
Nie imała się zaraza!...


DO POEZYI.

Poezyo, najcudniejsza bogini Parnasu!
Ty przędzą rannej zorzy zdobisz duchów światy,
Brylanty rosy siejesz między uczuć kwiaty;
Do tęsknych dum nastrajasz wiosenną gęśl lasu...

Ty płoniesz kolorami tęczowego pasu,
Anielskie twoje stopy depcą gwiazd makaty;
Odziana w płaszcz niebiański, krajem srebrnej szaty,
Osłaniasz czyste lilie przed wyziewem czasu...

Więc nie dziw też, że siłą tych wdzięków natchnieni,
Strząsamy pieśnią prochy z liści świętych gai,
Bo godny ci zgotować przybytek w ich cieni.

Świątynię tę oczyścim z pasożytnej zgrai,
A tylko chmurą smutku na duchu przyćmieni
Przy tobie tutaj spoczną śród edeńskich krai...


TOPOLE.

Nad omdlałe ziem powierzchnie
Szare wstają mgły,
A wiośniany urok pierzchnie,
Jak młodzieńcze sny.

Fantastyczne nimf piosenki
W gajach wietrzyk grał,