Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/090

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
LXXX
JAN KASPROWICZ

NASZ WIEK.

Gdy rozwiane skrzydeł pióra
W lot spoiła dłoń Dedala,
Wnet myśl moja, dumań córa,
Strząsła popiół, co nas kala
I poranną zmyta rosą,
Uleciała ku niebiosom. i t. d.


DO ......

Namiętni, mówią ludzie, są wszyscy poeci,
Dla ducha by na słońcu przystań znaleźć chcieli,
Promieniem wieńczyć skronie, jak boscy anieli,
Piorunem pieśni kruszyć serca ziemskich dzieci.

Gdy w piersi ich kto iskrę miłości roznieci,
Wnet patrzą na swój obraz, jak patrzał Anhelli,
A urok tylko widzą w liliowej bieli,
Nie wierząc, że i proch jest śród najczystszych kwieci.

Tak sądzą ludzie, nie wiem czy mylą się sądem.
Nie sławy nam doganiać, choć w myśli polocie
Sięgamy gwiazd i często gromy w naszem słowie.

A idąc wciąż za prawdy i piękności prądem —
Czyż mamy szukać czarnych żużli w jasnem złocie:
O luba dusza Twoja na to mi odpowie!


WIDZIAŁEM.

Widziałem — och! widziałem;
Śród kościoła klęczał lud,
Śród ołtarza legł swem ciałem,
A na cielem widział trud:
Och ty piewco! i ty klęcz,
I ty z ludem tak się męcz! i t. d.