Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/077

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
LXVII
NAJPIERWSZE POEZYE

Dawnej Bojana pieśni nakłoń ucha:
Duma-ż to jego przy wspomnień mogile
Z dźwiękiem słowiańskiej gęśli odśpiewana,
Wskrzesi tę przeszłość, bo zaczarowana.

Natchniony duchem wieszczego guślarza
Idź, siądź przy zgniłej twoich ojców trunie,
Dumaj na grobach wielkiego cmentarza
I powiedź dłonią po przeszłości strunie,
A jako prorok pośród martwych ludzi,
Gęśl-czarodziejka ze snu ich przebudzi.

Tęskno! och smutno! gdzie spojrzeć — mogiły,
A przy nich wieńcem stoi brać rodzona,
Skarży się pieśnią na los swój zawiły,
A śród żałosnej skargi prawie kona...
Daremne żale! wicher je rozwieje,
A człowiek — podły, człowiek się rozśmieje.

Słuchaj! tam wieśniak dawne orząc zgliszcze,
Na smętną nutę tworzy jakieś pieśni,
Lemiesz się zarył w praojców grodziszcze
I ów z odwiecznej otarł urnę pleśni,
Zajrzał, a widząc proch i ludzkie kości,
Podumał ze łzą nad grobem przeszłości!... i t. d.



POEZYA.

Rzuciłem się w objęcia przecudnej dziewicy,
Co ducha mego wiąże czarodziejską siłą
I dumać nad przeszłości mi każe mogiłą
I łzy i jakiś ogień wyciska z źrenicy.

Och! dziwnym spostrzegł obraz śród mgły tajemnicy:
Po zwiędłych grobach kwiecie wiosenne się wiło