Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
LXV
NAJPIERWSZE POEZYE

Szemrze, mruczy woda sina
Po bagien parowach.

Szumiej trzcino! szumiej głośniej,
Żałosne graj dumy,
Jeszcze smutniej i żałośniej
Niech płyną twe szumy.

Szumiej trzcino i ty rzeko!
Nikt tu cię nie trzyma,
Fale twoje wartko cieką,
Nie skuła ich zima!...




ELEGIA.

Tyś jeszcze młody!... Czemu w chwili wiosny
Nie tobie świeża uśmiecha się zorza
Ni czarodziejki wabi wdzięk miłosny,
Uroczy, złudny? Czy-ć przyszłości morza
Strach, jak wędrowcu, co wszedł na bezdroża?

Pożółkły pola, wiatr jesienny wieje
I tarza wpyloe zwiędłe kwiecie róży,
Rolnik yK wieżej skibie ziarno sieje,
Lecz czże mu słota zasiewu nie zburzy,
Czy przyszła wiosna szczęście mu wywróży?...

Wszystko rzucone na losów igrzysko!
Korabiem życia miota wiatr i gromy,
Gdy świeci jutrznia, to i port już blizko,
Lecz gdy przygaśnie, wnet błądzi ku stroméj
Skale śród nocy, by strzaskać się w złomy...

O gdy popłynę po spienionej fali,
Gdy grom po gromie żagle mi popruje
I tor czarnymi obłoki zawali,
Nie wiem, czy jutrznia blaskiem pokołuje
I po tej nocy słońce mi zwiastuje! i t. d.


KASPROWICZ. DZIEŁA I.V