Strona:PL James Fenimore Cooper - Na dalekim zachodzie.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zwolna zaczynam wątpić, czyś w istocie mym ojcem, a ja twoim synem?“
„Co chcesz przez to powiedzieć, nieszczęśliwy? Jakimi znów obarczasz mię wyrzutami?“ przerwał starzec gniewnym głosem.
„Pozwól, niech skończę!“ zawołał Kamienne serce namiętnie. „Otworzyły się me oczy. Od dzieciństwa mego starałeś się usilnie wszystkie szlachetniejsze porywy tłumić w mem sercu. Bogu dzięki, nie udało ci się to. Obecnie postanowiłem oddać się cały trybowi życia, o jakim dawno już marzę. Chcę być niezależnym, choćbym nawet miał z tobą zerwać i z kim innym stosunki zawiązać. Tak postanowiłem, i tak postąpię!“
Rzekłszy to, oddalił się Kamienne serce, cały wzburzony. Zgrzytając zębami, podążył bandyta za młodzieńcem, lecz ten znikł już w gęstwinie lasu.





Rozdział VI.
Napad na hacjendę. — Porażka wroga.

Pantera, gdy mu Kamienne serce znikł z oczu, dosiadł swego konia i popędził do obozu oddanych mu wiernie Indjan. W chwili, gdy przybył, leżeli dzicy wojownicy, paląc fajki, rozpostarci dokoła ogniska. Na widok bandyty podnieśli się z uszanowaniem; widocznie, że wielkiem cieszył się wśród nich poważaniem. Odpowiedziawszy przy-