Strona:PL James Fenimore Cooper - Na dalekim zachodzie.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


naszym domu!“ zawołał radosnym głosom Sokole oko, pomagając im wdrapać się na platformę.
Czyngachguk i obie siostry, widząc, że na wrogie działania jakoś się nie zanosi, wyszli również na spotkanie Indjan, a gdy się dowiedzieli, że Huronowie przybyli, pragnąc wejść w układy względem wykupu jeńców, ciężki kamień spadł im z serca. Hetty i Judyta pośpieszyły natychmiast do swego pokoju i przyniosły dwie suknie z delikatnéj szkarłatnéj materji, bogato wyszywane w różne wzory; oprócz tego ofiarowały parę wykładanych srebrem pistoletów. Przedmioty te widocznie podobały się Indjanom, uśmiechając się bowiem uprzejmie, przyrzekli, że pomówią z wodzem i jeszcze przed zachodem słońca wrócą z odpowiedzią.
Obaj wojownicy, po skończonych rokowaniach, skoczyli na swą tratwę i powiosłowali z powrotem ku lesistemu brzegowi, o godzinę blizko drogi oddalonemu od forteczki.
Godzina po godzinie upływały; słońce poczęło już chylić się po za pagórki, położone na zachodzie, a ani tratwy, ani też żadnego znaku ze strony Indjan nie było widać. Wreszcie Sokole oko spostrzegł zdala statek, a gdy ten się zbliżył, poznał obu Indjan, u stóp których leżeli związani Hurry z Hutterem.
Tratwa przybiła do lądu. Indjanie zażądali naprzód, aby stojący na platformie rozbroili się, zdjęli więzy z jeńców i, po otrzymaniu przyrzeczonych przedmiotów, pozwolili im połączyć się z swoimi.