Strona:PL Jack London-Serce kobiety.djvu/167

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i spojrzała na dziecko, które z nim poczęła. Neil bezwiednie poszedł oczyma w kierunku jej wzroku. I nagle żelazny pierścień ścisnął mu czaszkę, kolana omdlały, a serce zaszamotało się i zabiło w piersi jak pięść. Syn jego! A on nie myślał nawet o tem.
Malutka Kitty Bonner w powiewnej sukience, podobna do lekkiego sylfa o różowych policzkach i niebieskich żywych oczach, wyciągała rączki i usteczka do chłopca. Ten opalony, smagły, szczupły, zgrabny, cały w skórach zwierzęcych, w „mukłukach“ obszytych futrem i startych na skałach wybrzeży, nie reagował na jej pieszczoty, stał nieruchomo i prosto, uderzając tą szczególną wyniosłą postawą, jaka wyróżnia dzieci dzikich. Obcy w tym kraju, niezawstydzony ani strwożony, przypominał cicho przyczajone zwierzę i tylko czarne oczy jego, błyszcząc, przebiegały z jednej twarzy na drugą. Spokojny, póki wszystko naokół było spokojne, zdawał się być gotów zerwać do walki o życie, użyć zębów i pazurów, gdyby dostrzegł pierwszy znak niebezpieczeństwa.
Kontrast między chłopcem a dziewczynką był ogromny, ale nie wzbudzał politowania. Zbyt wiele sił widać było w tym chłopcu, latorośli pokoleń Spacka, O’Briena i Bonnera. Z rysów jego wyrazistych i ostrych, podobnych do kamei, biła wola i zdolności oj-