Strona:PL Jack London-Serce kobiety.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


biej nieprzenikniona i czarna noc podbiegunowa.
Neil Bonner doszedł do wniosku, iż należało więcej cenić obecność nawet posępnego, skazanego na śmierć i marzącego o morderstwie Amosa. Samotność w Dwudziestej Mili stała się zupełna. „Na Boga! Princess! przyślij mi kogoś!“ napisał do ajenta z fortu Hamiltona, leżącego o trzysta mil w górę rzeki. Po sześciu tygodniach posłany Indjanin przyniósł charakterystyczną odpowiedź: „Piekło. Odmroziłem sobie nogi. Sam potrzebuję człowieka. Princess“. Na domiar złego, większość Indjan Tojata odeszła wgłąb lądu, ścigając stado jeleni i Jees Uck poszła z nimi. Nieobecność czyniła ją jakby jeszcze bliższą i Neil chwytał się codzień w domu i wśród drogi na gorącym uczynku myślenia o niej, wywoływania jej postaci w wyobraźni. Niedobrze jest żyć w samotności. Często zdarzało się, że Neil wychodził ze składu bez czapki i gwałtownie wymachiwał rękoma w kierunku bladego światła nad północną krawędzią horyzontu. W głośne od ciszy, lodowate noce, porzucał posłanie i wychodził na mróz, rozdzierając milczenie okrzykami, jakby chcąc zbudzić coś, co dałoby się dotknąć i odczuć. Niekiedy znów wołał na psy, dopóki nie zerwały się ze snu i nie poczęły wyć. Jednego kosmatego psa wziął nawet do