Strona:PL Jack London-Serce kobiety.djvu/147

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— To ma znaczyć, że chciałeś mnie zgładzić — ciągnął Neil spokojnie, nie podnosząc głosu. — To ma znaczyć, że Amos zabił mego poprzednika, choć Kompanja przypuszczała, że to samobójstwo. Mnie poczęstowałeś strychniną. Nie wiem, czym on był potraktowany, ale w Dwudziestej Mili jest zamało miejsca na nas dwóch i musisz się wynieść. Do Holy Cross jest dwieście mil. Możesz je przejechać bez zmęczenia. Dam: sanie, żywność i trzy psy. Będziesz zresztą jak w więzieniu, bo wyjechać z tych stron nie możesz. Daję ci sposób uniknięcia kary. Jesteś napół umarły. Nie napiszę nic Kompanji aż do wiosny. Postaraj się umrzeć przez ten czas. A teraz — marsz!
— Kładź się, — nastawała Jees, gdy Amos znikł w ciemności, jadąc w kierunku Holy Cross. — Jesteś chory, Neil.
— A ty jesteś dobra dziewczyna, Jees Uck — odpowiedział — oto moja ręka. Ale idź do domu.
— Nie podobam ci się — wyrzekła poprostu.
Uśmiechnął się, pomógł jej założyć kaptur i odprowadził do drzwi.
— Za bardzo się podobasz, Jees Uck — powiedział łagodnie. — Za bardzo.
Później opadła na ziemię jeszcze głę-