Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Złote jabłko 03.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ IX.

Plotki. — Harbuz pana Teofila.

Rzućmy teraz okiem na okolice Zakala, w których łonie zbierają się nowe burze.
Rządczyni wygnana w skutek własnej niezręczności z majątku, w którym panować jeszcze długo zamyślała, pierwszą była iskierką roznieconego wkrótce pożaru. Nie ma nic niebezpieczniejszego jak uparta zemsta maleńkich, jest jak tajemna robota owych robaczków okrągłych, co w proch obracają ogromne budowy, coś niedojrzanego, niepochwyconego, czego w początku nie widać, aż najmniej spodziany pokaże się skutek gdy nie ma nań ratunku.
Wygnana z Zakala przenieść się wprawdzie musiała do Supówki, gdzie hrabia dał kątek dawnej ulubienicy, ale z płaczem wsiadając na bryczkę gdy wyjeżdżała z Zakala zaklęła się, że pan Bal ustąpi z majątku jak oni z folwarku.
Odtąd cała się poświęciła wielkiemu dziełu najstrasz-