Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Złote jabłko 02.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VIII.

W którym wyglądać poczynają sąsiedzi.

Takim był ów gość przybyły ze Stanisławem do Zakala; skromny jego pozór, uniżone obejście, dość się podobały panu Balowi, a rozsądek zdrowy uderzył wszystkich. Miał on jednak wadę któraby była wielce niecierpliwiła starego kupca, gdyby zawczasu nie uprzedził go Stanisław. Parciński skutkiem doświadczeń całego życia widział wszystko z czarnej strony, ludzi i ich sprawy. Rozczulała go cnota i poczciwość zbytecznie, bo je już za wyjątek przywykł był uważać. W miasteczku i w drodze znając doskonale hrabiego i Zakalańszczyznę, bez ogródki powiedział Stanisławowi co o tem kupnie trzymał, ale troskliwy o ojca syn prosił pana Tomasza, żeby o tem o ile możności przed nim milczał.
— Nie widzę racji, odparł pan Tomasz, bo zawsze prawda lepsza od złudzeń daremnych, których przedłużać nie warto, ale będę się starał spełnić pańskie żą-