Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/669

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    templacyach natury téj biednéj, chorowitéj, cierpiącéj, niktby nie uwierzył; ale jemu tak mało było potrzeba...
    Zwolna dziecinniał, powracał do tego stanu ducha i umysłu, z jakiego wyszedł.
    Był to ten sam Iwaś, który, przy kredensie pomywając, legiwał pod płotem wśród pokrzyw i przyglądał się na wiosnę kiełkującéj trawie.
    I tak, jednego dnia rano, gdy się na podwórzu o swojéj nie pokazał godzinie, gospodarz wszedłszy do izdebki zastał go na łóżku ostygłym... a wśród podłogi tańcujące myszy, które się przerażone rozbiegły.
    Na oknie kwitła nasturcya, chora na bladaczkę...

    1886.