Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Nowele, Obrazki i Fantazye.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czyku, że się koło ciebie położę!... Będzie dla nas dość miejsca dla obojga! Trzeba umrzéć! Ach! jak umrę, to mój duch poleci sobie nad Wilię, do domku, gdzie dawniéj młoda, ładna... ładna? czyż można piękność wspominać między trupami?... ale ja byłam ładna... byłam kochanką, biegałam po łąkach, za kwiatkiem, za motylkiem, za Stasiem... dziś leżę... w trumnie i cisnę do łona spróchniałe kości.. Czemuż umrzéć nie mogę! O! już umarłam! nie! mój Boże... Staś, mój syn!... usnę trochę, może śmierć we śnie mnie zaskoczy!... Przeklęty trup nie chce mi miejsca ustąpić! mnie tak ciasno!
Tu posunęła się matka Marya, wywróciła się trumna i potoczyła się w głębi. Jeden jęk tylko dał się słyszéć, a potém milczenie grobowe.

1832.