Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Bajbuza 01.djvu/033

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ukochała. Byle nam ks. Karnkowski szyków nie mięszał.
Zwrócił się gospodarz do proboszcza.
— A wy, ojcze, módlcie się gorąco do Boga, aby rzeczpospolitę z tej toni wyratował i królowi wielkiemu godnego naznaczył następcę. Szczypiorze kochany — zwrócił się do starego towarzysza — ty ze mną.
I uścisnął go w milczeniu.