Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
AMELJA.

Dla WPana widzę, że majątek przypadł w samą porę, znać to po jego humorze, minie i mowie.... Zresztą nie zdaje mi się, żebyśmy teraz o tém z sobą więcéj rozprawiać mieli....

BOLESŁAW.

Tak??

AMELJA (skłaniając głową).

Dzień dobry panu!

BOLESŁAW (na stronie).

Odprawiła mnie z kwitkiem.... Ale to jednak nie tak źle poszło, jakem się obawiał... nawet wcale dobrze... (głośno) pozwoli się pani pożegnać?

AMELJA.

Pozwolę....

(kłania się i wychodzi Bolesław)

SCENA VIII.
AMELJA (sama).

Być żoną takiego człowieka, po rojoném szczęściu upaść tak nisko! Boże! dźwignij nas lub dodaj siły... w głowie mi się zawraca, czuję, że mi odwagi braknie. Poświęcić siebie... potrafiłabym