Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
HRABIA (zdziwiony).

Opuszczasz nas w takiéj chwili? to do ciebie nie podobne!

ADAM.

Na cóż się wam tu przydać mogę?

HRABIA.

Pytasz się? mój przyjacielu... A któż nam rękę poda gdy ztąd uchodzić będziemy zmuszeni? na czyjém wesprzemy się ramieniu?

ADAM (smutnie).

Odepchnięto ramię moje.

HRABIA.

Kto? kiedy? Zlituj się, mów! nowa to jakaś i straszniejsza nad inne tajemnica dla mnie!

ADAM.

Usta mam zamknięte...

HRABIA.

Na Boga! Widzisz co się ze mną dzieje, chcesz by mnie dobił niepokój? Co to jest? mów! zaklinam!

ADAM.

Hrabianka kazała mi odjechać.

HRABIA (zastanawiając się).

Rozumiem, może miała słuszność... Nie godzi