Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
HRABIA.

Na Boga! zlitujcie się, on mścić się będzie! ja tu już panem nie jestem... Niech Iwaś ucieka, niech się Olena schowa... co ja wam tu poradzę, sam tu nie długo... i mnie wypędzają!

PROKOP.

E! e! co to mówić! z tego nic nie będzie!

HRABIA (dobywając pieniędzy).

Oto macie... bierzcie co mam... uciekajcie przed pierwszym gniewem, ja z nim pomówię, ułagodzę go; ochłonie... i nie dozwolę waszéj krzywdy.

IWAŚ (wyciąga rękę).

Dziękuję Jasnemu panu, chodźmy Olenko!

PROKOP (odwracając go).

A wstydź się, brać pieniądze! czy ty oszalał! Jemu one potrzebniejsze niż nam... nie masz to młodych rąk? chleb znajdziesz....

IWAŚ (całując w rękę hrabiego).

Prawda batku! nie godzi się! Jest jeszcze groszak w kaletce... z głodu nie pomrzemy... Pójdę młócić na futor do Lacha, tam mnie przecie nie wezmą....

Koniec aktu trzeciego.