Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Stare dzieje.pdf/118

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    drąg... ot... miałem tylko to biczysko... Bóg świadek... biczysko....

    PROKOP.

    Narobił wrzawy....

    HRABIA.

    Uderzył?

    PROKOP (skrobiąc głowę).

    Podobno go tam trochę pociągnął!

    IWAŚ (skromnie).

    On mówi, że pociągnął... bo to takie delikatne! Ja machnąłem tylko w powietrzu, jakby wróble od prosa odganiał... Ten w krzyk, że ja go biję... a doprawdy, że ni bić, ni zabijać nie chciałem....

    PROKOP (hardo).

    A cóż to oni sobie myślą! na dzieci nasze napadać, jak jastrząb na kurczęta; na sromotę je sobie brać do dworu... A! niedoczekanie ich! Teraz ty nas ratuj, panie nasz... wielki gwałt... Iwasia chcą brać w dyby i rekruty... Rządzca krzyczy na bunt....

    HRABIA (zmięszany).

    Ale cóż ja wam poradzę? co ja mogę?

    PROKOP.

    Przecież ty tu panem jesteś; powiedz tylko słowo, a i ekonoma i ekonomczuka zwiążemy....