Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Poezye tom 1.djvu/064

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   56   —

Bądź zdrów świecie na zawsze, na wieki, na wieki!
Bądźcie zdrowi, wy coście zmierzyli mi życie,
Przebaczam wam, nas wszystkich koniec niedaleki,
Przebaczam wam — niewiecie nigdy co czynicie.

Żegnam cię miejsce, kędym się urodził,
Żegnam cię ziemio, księżycu i słońce!
O! nie jedno cierpienie gorzkie, dojmujące,
Widok wasz sercu mojemu osłodził.

I ciebie żegnam luba — nie! — nie żegnam ciebie —
Nie żegnając się nawet znajdziemy się w niebie.
I w téj szczęśliwéj połączenia chwili,
Spotkamy się, jakgdybyśmy się nierozłączyli.

Jedno może wspomnienie chwil naszéj miłości,
Miłe mi jest i dzisiaj, tak jak przedtém było.
I nie jeden mi skarbu wspomnień pozazdrości,
Bo z niemi umrzeć nawet — o luba! tak miło!

Ja i dzisiaj pamiętam téj miłości dzieje!
Kiedym był nieszczęśliwy, tyś mnie pokochała,
Kiedym utracił życia i szczęścia nadzieje,
Przyszłaś żebyś łzy swoje z mojemi zmięszała.

Dzięki ci, dzięki! — Może czas odmieni ciebie,
Pomarszczy twoje lice, serce twe odmieni.