Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Capreä i Roma Tom II.djvu/042

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




XXVIII.

Gdy tak szli brzegiem morza powoli, a za niemi ciągnął się drogą bitą skromny wóz Asprenusa, milczeli z razu, dopóki Helios piérwszy nie odezwał się w te słowa:
— Jakież wieści dobre przynosicie nam z naszego kraju? Prawda-li o czém u nas już głuche chodzą pogłoski, że sprawdziły się proroctwa, i w Betleem, Judzkiéj ziemi, narodził się oczekiwany przez narody?
Dwaj podróżni spójrzeli po sobie, ale milczeli jeszcze, może dla tego, że nieznanym im poganin Asprenus był między niemi, aż Neapolitańczyk sam, zważywszy że sam jeden był obcym wśród Izraelitów, ozwał się do nich:
— Wiem i ja o czém mówicie; proroctwo to o synu Jowisza, który ma świat odrodzić, nie w waszych tylko księgach się mieści; jest ono we wszystkich starych podaniach ludów. I my czekamy prze-