Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Capreä i Roma Tom I.djvu/272

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale w chwili, gdy zdyszany przybiegł do groty, aby się rzucić do nóg Tyberyusza, już dwa trupy wynoszono na stos z jaskini; Rachel uduszona w rękach oprawców skonała.
Dwa ciała białe położono na łożu ognistém; głuche milczenie panowało dokoła. Tyberyusz brwią nawisłą okrył oczy obłąkane, a usty jeszcze się starał uśmiechać. W uszach jego dźwięczało przekleństwo, którego Cezar nie słyszał nigdy w życiu, bo nie było człowieka, przez któregoby usta przejść mogły tak straszliwe słowa.
Rzuciwszy okiem na zwłoki kobiéty, co boleść przypłaciła życiem, Helios, powoli zwlókł się do groty Ulpa, do Judy, który sam pozostał; przyszedł i usiadł przy nim milczący.
Po długiéj godzinie ciszy Juda podniósł czoło i oczyma począł szukać żony... nie znalazł jéj.
— Co ci jest? — kogo szukasz? — spytał poważnie Helios.
— Gdzie Rachel?
— Pamiętasz księgi Hioba? — odezwał się starzec.
Juda wlepił weń oczy niespokojny, a starzec powoli dokończył, przywodząc słowa Pisma:
— „Tchem moim brzydziła się żona moja... (Roz. XIX. w. 17.)
„Bracią moją oddalił odemnie, a znajomi moi jako obcy odeszli odemnie. (Roz. XIX. w. 13.)