Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom I.djvu/108

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


O tej bytności jego u siebie nie rozpowiadał wojewoda. Żal mu było człeka, który tem zawinił, że się lekko porwał na sprawę, której nie rozważył.
Pozostał jeszcze Otto z Pilcy na wielkorządztwie swem miesięcy kilka, lecz silił się napróżno przygarnąć ludzi ku sobie. Oprócz biskupa i kilku duchownych nikt doń nie zajrzał.
Tymczasem nieład coraz większy szerzył się po kraju, o którym on zapóźno zawsze się dowiadując, zapobiedz mu nie mógł. Każdy sobie sam sprawiedliwość domierzał, nie uciekając się do niego.
Siłą zmódz nie mógł ludzi, bo nie miał innej nad tę, jaką mu rycerstwo wielkopolskie dawało, a to szło niechętnie lub wcale nie przybywało, i rozkazy jego spełniało tak, aby skutku nie miały.
Ruszył w końcu Otto z Pilcy do Krakowa, do królowej, zniechęcony wielce.
Gdy się to działo, Nałęcze, a z nimi znaczniejsza część ojczyców tutejszych, już coraz pilniej nad tem radzili, aby sobie Piasta wybrać i postawić go przeciw Ludwikowi.
Dersław, który na Mazurach pokrewnych miał i znajomych wielu, nimby z drugimi na Białego książęcia, za którym wielu było, głosował, umyślił, gdy wiosna nadeszła, do Płocka się udać,