Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom I.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kami, gdzie nigdy prawie do boju nie przychodzi. Wpadnie Litwin na krzyżackie ziemie, spali, zniszczy, zabierze ludu i ujdzie; pójdą w odwet Krzyżacy toż czyniąc...
Tak i tym razem było.
Ledwie książę zwycięzko wrócił z tymi Anglikami, a może zamyślał do zakonu wstępować, bo pono się już o to z mistrzem układał, gdy wieść przyszła do Malborgu, że Kiejstut z Olgerdem i Patrykiem, mszcząc się za Ejragołę, około Ragnedy ogniem i mieczem przeszli, a pochwyciwszy jednego rycerza Krzyżaka, podobno Hensla z Neuensztejnu, jako stał we zbroi, na koniu bogom swoim na ofiarę go żywcem spalili...
Dopieroż książę, gdy się o tem dowiedział, myśleć począł, że na podobną śmierć narażać się nie było rozumne dla cudzej sprawy.
Krzyżacy go też bardzo pono nie trzymali za poły, bo, oprócz książęcego imienia, mało co im z sobą mógł przynieść. I tak znowu nasz książę od Krzyżaków ruszył w świat.
— Trudno mu snać miejsca zagrzać! — szepnął Dersław.
— A nie bardzo się temu i dziwić — dodał Moszczyc — że Krzyżaków nie pokochał. Jechał pono do Awenjonu do papieża, od niego się tam czegoś spodziewając. Tu go też nie przyjęto, jako pragnął. Znużywszy się, z namowy mnichów Cy-