Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski-Biały Książę tom I.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


którego, za to oświadczenie, spojrzeli wszyscy przyjaźnie.
— Dajno pokój — chrapnął z kąta staruszek Moszczyc — jakby wina nie stało, tobyśmy mszy świętej nie mieli, a bez niej żyć nie można.
— Ba — odezwał się stary drugi z Płonikowa — tyle, co do mszy świętej potrzeba wina, i u nas się znajdzie. Nasadzili go Benedyktyni u nas i na Czechach!
Wtem Żuczek wniósł dzban i z pewną ostentacyą na stole go postawił, a kubki wyciągać poczęto.