Strona:PL Józef Bliziński - Marcowy kawaler.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

(p. c. głośno) Moja kobiéto, macie dobrego pana, prawda?

Pawłowa.

Nie byłam tam, gdzie prawdę rozdawają.

Eulalja.

Świętéj cierpliwości trzeba, jak bozię kocham... (głośno) musi tak być, bo wszyscy na parę mil wokoło powtarzają że dobry...

Pawłowa.

Jak dla kogo...

Eulalja.

Kiedy dla wszystkich dobry, to témbardziéj dla was...

Pawłowa.

Jaki jest to jest, co komu do tego.

Eulalja.

Już ja wiem, wiem, jakbym patrzała, ale też myślę, że mu za to dobrze życzycie, i że chcielibyście żeby mu było jak najlepiéj.

Pawłowa.

Abo mu to źle?