Strona:PL Hugo Zathey - Antologia rzymska.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Milczy z natężonemi stawając uszami:
Przemawia, koi gniewy i włada sercami.
Tak za jednem spojrzeniem potężnego boga
W mgnieniu oka ucichła nawałnica sroga;
Wnet pod niebem pogodnem, przez spokojne wody
Pędzi konie i rydwan puszcza bez przeszkody.
Brzegów blizkich chcą dobiedz Trojanie znużeni
I do libijskich nawy zwracają przestrzeni.
Jest ustroń, a w mej wyspa z brzegów port czyniąca;
Tam się tłok morskich wałów kruszy i roztrąca;
Stamtąd woda różnemi przepływa zatoki;
Gdzieniegdzie grożą niebu olbrzymie opoki.
Pod niemi ciche morze wałami nie miota:
Dalej las, w którym wieczna przeraża ciemnota.
Jest naprzeciw jaskinia; w niej oko odsłania
Słodką wodę, głaz w ławach i nimf pomieszkania.
Tu dla naw utrudzonych żadnych kajdan niema,
Ni je nawet kotwica w krzywych zębach trzyma.
Tam Enej swe okręty w stanowiska dzieli:
Siedm tylko z nich naliczył po strasznej topieli.
Ląd pożądany Trojan spiesznie z naw prowadzi,
Zmokłe ciała na piasku rozciągają radzi,
Najpierwszy Achat iskier dobywa z krzemienia;
Te przyjąwszy, liść suchy w ogień się zamienia.
Wnet karmy do wznieconych przydano płomieni,
Mokre zboże z statkami przynoszą znużeni,
A polne strawy, których powódź nie dopadła,
Trą kamieńmi i w ogniu sposobią do jadła.


Zburzenie Troi.
(II. 1—317).

Umilkli, wszystkich usta natężenie ścina.
Wtem z wyniosłego łoża Enej tak zaczyna:
»O królowo! chcąc wiedzieć, jak z Danajów dzieła
Cała Troi potęga i świetność runęła,
Wzbudzasz żal niewysłowny wspomnieniem niemiłem
Nieszczęść, których sam świadkiem i sam częścią byłem.
Któryż Dolop, Myrmidon, któryż na te dzieje
Łez hardego Ulissa żołdak nie wyleje?
Już i ziemię noc czarna swą ogarnia władzą
I znikające gwiazdy we śnie spocząć radzą;
Lecz jeśli chęć niezbędną w tobie zaspokoi
Obraz krótki klęsk naszych i skonania Troi,
Choć serce na ich wzmiankę wstręt okropny czuje,
Choć w boleści i płaczu pamięć odstępuje,