Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kich ludzi — i niech te wszystkie cuda się skończą. Mam ich już dosyć! Wolę ich nie robić! To zawsze jedno i to samo. I to jest pierwsza rzecz. A teraz druga: niechaj wrócę do tej właśnie chwili, w której miały zacząć się cuda. Niechaj wszystkie rzeczy staną się znów tak, jak były, zanim ta przeklęta lampa miała się odwrócić! Robota trudna, ale ostatnia. Czy zrozumiane? Dość cudów!... Niechaj wszystko będzie jak było... a ja w oberży Long Dragon, właśnie kiedy się zabieram do wypicia kufla porteru... Tego chcę! Tak niech się stanie!...
Wcisnął palce w ziemię, zamknął oczy i rzekł:
— Raz, dwa, trzy!
W jednej chwili wszystko się uspokoiło, a Fothering czuł, że znowu stoi na nogach.
— Więc to pan powiada — mówił jakiś głos.
Otworzył oczy. Znajdował się w barze Long Dragon i rozmawiał o cudach z p. Toddy Beamish. Miał jakby niewyraźne poczucie, które się natych-