Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się na chwilę! — rzekł piorunom i błyskawicom. — Przestańcie na moment, abym nanowo zebrał siły ducha! Co ja teraz zrobię? Co należy zrobić? O Boże, jakżebym chciał, aby tu był Maydig!... Już wiem — powiedział do siebie głosem stanowczym. — Wróci to wszystko na miejsce, jak było przedtem, przez miłość Boga, tym razem...
Stał oparty na rękach i nogach, z głową pochyloną ku wiatrowi, całkowicie zajęty sprawą przywrócenia rzeczy do porządku.
— Ach — westchnął. — Niechaj nic z tego, co rozkażę, nie stanie się, póki nie powiem: Raz — dwa — trzy!... O Panie, mogłem o tem wcześniej pomyśleć!
Zwrócił tedy swój głos przeciw trąbie powietrznej, krzycząc coraz głośniej w próżnej żądzy słyszenia własnych słów.
— Dalej! Uważać, co nakazuję! — Przedewszystkiem niech stanie się to, co powiem! Oto niechaj utracę swą władzę robienia cudów; niechaj moja woła stanie się? — jak wola wszyst-