Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wagi, jeżeli go zobaczy w takiej postawie. Albo też sok mógłby oblać mu twarz i splamić mankiety. Albo też może to być sok kwaśny, siły takiej, jak np. sok cytrynowy, a któryby zmienił kolor jego spodni.
Potem, na skręcie oblanej słońcem drogi, ujrzał dwie ładne dziewczyny. Szły powoli do miasta, gawędząc; w każdej chwili mogły się odwrócić i ujrzeć za sobą młodzieńca o czerwonej twarzy, trzymającego w ręku żółty pomidor świecący! Napewno wybuchnęłyby śmiechem.
— Dość tego! — zawołał Hincliff i rzucił kłopotliwy przedmiot po za mur ceglany ogrodu, spotkanego po drodze.
W chwili, gdy jabłko zniknęło, czuł wobec tej straty niewyraźny żal, trwający parę sekund. Poczem swobodnie wziął znów laskę i rękawiczkę i ruszył w drogę, wyprostowany i zadowolony, śpiesząc, by przegonić dziewczyny.
Ale w ciemnościach nocy p. Hincliff miał sen. Widział dolinę, miecze ogniste, drzewa karłowate i wiedział, że to był rzeczywiście Owoc z Drzewa Wie-