Strona:PL Herbert George Wells - Nowele.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ciała, jakby ubranie, była szaro-fosforyczna. Teraz ginęła w promieniach światła elektrycznego.
W końcu nieznany mieszkaniec otchłani mrugnął powieką i wytrzeszczył oczy, poczem, unosząc swobodną rękę ponad głowę, otworzył usta i na ludzki sposób wydał krzyk członkowany, który przeniknął stalową pokrywę i wewnętrzne wysłanie kuli.
Jakim sposobem krzyk może być wydany bez płuc, nad tem Elstead się nie zastanawiał i nie próbował tego wyjaśnić. Wówczas kreatura wyszła z promieni światła, wnikła w ciemność tajemniczą, co ją ze wszech stron otaczała i Elstead raczej odczuł niż widział, że wraca do niego. Pewny, że ją światło znęciło, przerwał prąd. W chwilę potem dały się słyszeć głuche uderzenia o stal — i kula się zakołysała.
Wówczas powtórnie i kilka razy dał się słyszeć krzyk.
I zdało się Elsteadowi, że zdala krzykowi odpowiada długie echo. Głuche uderzenia znowu słyszeć się dały i kula znów zaczęła się kołysać i zgrzy-