Strona:PL Hans Christian Andersen - Książka z obrazkami bez obrazków.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


działa kukułka, ciężkie ołowiane wagi zwieszały się nizko, a wahadło z błyszczącą mosiężną tarczą poruszało się „tik, tak, tik, tak.“ Ale nie w tym kierunku patrzył chłopak, tylko na kołowrotek matki, który właśnie stał pod zegarem. To był dla chłopaka najulubieńszy sprzęt w całym domu, ale nie wolno mu było poruszać go, bo dostawał po palcach; kiedy matka przędła, mógł całemi godzinami siedzieć i patrzeć na warczące wrzeciono i świszczące koło, a przytem snuły mu się po główce takie dziwne myśli. Ach, gdyby jemu wolno było też prząść na kołowrotku! Ojciec i matka spali; spojrzał na nich, potem na kołowrotek, chwilkę potem wystawił z łóżka jedną, małą, gołą nóżkę, potem jeszcze jedną, dwie bose nogi pokazały się i bums, stał na podłodze. Jeszcze raz się oglądnął, czy ojciec i matka śpią; tak, spali. Podszedł cicho, cichutko, tylko w krótkiej koszulce do kołowrotka i zaczął prząść; rzemień spadł z koła, i koło tem szybciej się obracało. Całowałem jego żółte włosy i jasnoniebieskie oczy, był to śliczny obrazek. Teraz zbudziła się matka, zasłona poruszyła się, wyjrzała i sądziła, że to kobold, albo jakieś inne, małe straszydło. „W imię Boże!“ rzekła i trąciła przestraszona swego męża; ten otworzył oczy, przetarł je dłonią, spojrzał na małego, pilnie pracującego