Strona:PL Gonczarow - Obłomow T1-2.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


było także codzienne urzędowanie. Obłomow nie wytrzymał i podał się do dymisji. Tak się zakończyła narazie, ale już się nie rozpoczynała, jego karjera służbowa.
Nie lepiej mu się powiodła rola w towarzystwie.
W pierwszych latach pobytu jego w Petersburgu, w latach młodzieńczych, spokojne zwykłe rysy jego twarzy ożywiały się często, oczy błyszczały ogniem życia. Promieniowały one światłem życia, nadziei, siły. Marzył, jak i inni, miewał różne nadzieje, bawił się w sposób dziecinny i cierpiał, jak dziecko.
Ale to wszystko było bardzo dawno, w tych szczęśliwych chwilach, kiedy się w każdym człowieku widzi przyjaciela, kiedy się człowiek kocha w każdej kobiecie i każdej gotów jest oddać swoją rękę i serce, co też nieraz ktoś zrobi, czego potem żałuje przez całe życie.
W tych błogosławionych chwilach na Ilję Iljicza padało niejedno miękkie, aksamitne, namiętne spojrzenie z tłumu piękności, przypadło mu w udziale niemało wiele obiecujących uśmiechów, kilka przygodnych całusów i jeszcze więcej przyjacielskich uścisków ręki, tak mocnych, że aż łzy wyciskały.
Zresztą, nigdy nie ulegał on pięknościom, nie był ich niewolnikiem ani nawet pilnym wielbicielem, chociażby dlatego, że wszelkie bliskie stosunki z kobietami zawsze sprowadzają wiele kłopotów.
Rzadko los stykał go w towarzystwie z kobietą któraby zdołała porwać go choć na kilka dni i przekonać, że jest zakochanym. Wszelkie jego intrygi miłosne nie kończyły się romansem. Zatrzymywały się na samym początku, a swoją prostotą