Strona:PL Gonczarow - Obłomow T1-2.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pierwszy jego imię — zapomni natychmiast i imię i jego fizjognomję. Gdy on coś powie — nie zatrzyma się to w niczyjej pamięci. Obecność jego w towarzystwie nic temu towarzystwu nie doda, a brak jego nie ujmie. Dowcipu, oryginalności, jakoteż innych właściwości nie było ani w umyśle, ani w jego budowie fizycznej.
Może on i potrafiłby opowiedzieć przynajmniej, co widział i słyszał, i bodaj tem zainteresować innych, ale on nigdzie nie bywał. Urodził się w Petersburgu i nigdzie z Petersburga nie wyjeżdżał — widział zatem i słyszał to wszystko, co widzieli i słyszeli wszyscy.
Czy był on sympatyczny? Czy kochał, nienawidził, cierpiał? Może i kochał, i nienawidził, i cierpiał, bo od tego nikt wolny nie jest. Ale on usiłował wszystkich kochać. Są tacy ludzie, w których, pomimo usiłowań, nie można obudzić nieprzyjaźni i mściwości. Cobyś z nimi nie robił, oni zawsze się przymilają. Oddać im trzeba wprawdzie sprawiedliwość, że gdyby miłość ich podzielić na stopnie, nie sięgałaby ona nigdy stopnia upału. Chociaż o takich ludziach powiadają, że są dobrzy, bo kochają wszystkich, w rzeczywistości oni nie kochają nikogo, a dobrymi są dlatego tylko, że nie są źli.
Jeśli w obecności takiego człowieka ktoś da jałmużnę, i on dorzuci swój grosik, jeśli zwymyślają — i on będzie wymyślał, jeśli zaśmieją się — i on śmiać się będzie. Nie można go uważać za bogatego, bo bogatym nie jest — jest raczej biedakiem — ale i ubogim nie można go nazywać, bo są biedniejsi od niego.
Roczny jego dochód na trzysta rubli obliczać można, zajmuje przy tem gdzieś jakiś malutki urzę-