Strona:PL Gonczarow - Obłomow T1-2.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


VIII.

Zamknąwszy drzwi za Tarantjewym i Aleksiejewym po ich wyjściu, Zachar nie usiadł na swojej leżance, oczekując rychłego wezwania, gdyż słyszał, że Obłomow miał zamiar coś pisać. Ale w gabinecie Obłomowa było cicho, jak w grobie.
Zachar spojrzał przez szczelinę. Ilja Iljicz leżał na kanapie, oparłszy głową o dłonie. Przed nim leżała książka. Zachar otworzył drzwi.
— Czegóż znowu pan leży? — zapytał.
— Nie przeszkadzaj — widzisz, czytam! — odciął mu Obłomow.
— Czas już umyć się i pisać — mówił natrętnie Zachar.
— Rzeczywiście — czas... — ocknął się Ilja Iljicz. — Odejdź. Ja pomyślę.
Podskakując na leżankę, Zachar mruczał:
— Kiedyż to on znowu zdołał się położyć. Zręczny!
Obłomow przeczytał pożółkłą przez czas stronę, na której przerwał czytanie przed miesiącem. Położył książkę i ziewnął, potem pogrążył się w myślach o „dwóch nieszczęściach“.
— Jakie nudy! — szeptał, — wyciągając lub kurcząc nogę.
Uczuwał w sobie skłonność do słodkiej bezczyn-