Strona:PL Giovanni Verga - Rycerskość wieśniacza.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nunzia (wchodząc, półgłosem). Zapewne tego, któreś miał przywieźć z Francofonte?
Turiddu. Dziś Wielkanoc! Nie rób kwaśnej miny! Czekają na nas nasi przyjaciele! — Później ci wszystko wyjaśnię...
Filomena. No, — dziś matko, nie wiele zarobicie!
Turiddu. O nie, — ja płacę! Ja wszystko zapłacę sam! swojemi pieniędzmi!
Nunzia wchodzi do szynkowni.
Brasi. Kto ma pieniądze, ten je wydaje!...
Lola (do Turidda). Kto wie, ile razy wyście to samo mówili innym kobietom, szczególniej tam w mieście, za wojskowych czasów. Widać, że macie w tem wprawę.
Turiddu. Co tam miasto! Ani mi w myśli nie były miejskie kobiety! — Moje serce i moja myśl były zawsze tutaj, tu — przy was.
Kamilla. Opowiedzcie to biednym duszyczkom w czyścu, ale nie nam.
Turiddu. Słowo wam daję. My bersa-