Strona:PL Giovanni Verga - Rycerskość wieśniacza.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


twarz chustką zawiązaną na głowie) Kumo Santo! i ty także do spowiedzi idziesz?
Santuzza spogląda na nią przelotnie i pogardliwie; nie odpowiadając ani słowa, idzie dalej.
Brasi. (do Kamilli, stojąc przed kuźnią). Siedź w domu i patrzaj swego nosa, plotkarko!
Kamilla schodzi z tarasu do domu.
Brasi (do karabiniera, stojącego na schodach do koszar). Zawsze kłótnie ze mną zaczyna ta szelma! (Do chłopa, siedzącego pod okapem); No, Beppo, chodź; — pójdziemy! (obaj wchodzą do kuźni).
Santuzza. (u drzwi szynkowni) Matko Nunzio!
Nunzia. (wewnątrz) Co tam?
Santuzza. (głośniej) Matko Nunzio!
Nunzia. (wychodzi) Ah! — to ty! — czego chcesz?
Santuzza. Nie bójcie się. Ja zaraz idę dalej. Powiedzcie mi tylko jedno: czy syn wasz jest w domu?
Nunzia. Nawet tu za nim gonisz! — Tu, nawet! w dom mój? — Nie, niema go!
Santuzza. Matko najświętsza!...