Strona:PL Giovanni Verga - Rycerskość wieśniacza.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nunzia. Ty wiesz przecie, że ja się nie mieszam w wasze historje.
Santuzza (zrzucając chustkę z głowy, odsłaniając twarz) Matko Nunzio! — na miłosierdzie boskie zaklinam was, powiedzcie mi, gdzie jest wasz syn?
Nunzia. Do Francofonte pojechał; — wczoraj w południe — po wino.
Filomena zjawia się w drzwiach swego domu; — ręce ma oparte na biodrach.
Santuzza. Nieprawda! wczoraj wieczór był jeszcze tutaj. — W dwie godziny po dzwonieniu na Anioł Pański, widziano go!
Nunzia. Co ty wygadujesz! — Przecież wczorajszej nocy nie spędził w domu. — Wejdź! — Przekonaj się, że go niema!
Santuzza. Nie, matko Nunzio; — moja noga nie przestąpi waszego progu. — Nie wejdę w wasz dom!
Brasi (pod okapem kuźni): Słuchajcie Filomeno; tu widzi się przynajmniej, że dziś Wielkanoc. I ja sobie myślę, że jeśli taka świekra zawiera pokój z taką synową, to i my moglibyśmy sobie także znowu pozwolić na dawne czułości.