Strona:PL Giovanni Boccaccio - Dekameron.djvu/634

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Słuchaj, przyjacielu! Dziewczyna ta nie raz ale tysiąc razy już obiecała mi spełnić wszystko, czego pragniesz; mimo tych przyrzeczeń nic jednakoż nie uczyniła, i dlatego zdaje mi się, że cię zwodzi. Przyszło mi tedy na myśl, że za twoją zgodą winniśmy ją zmusić do dotrzymania obietnicy wolą lub niewolą.
— Tak, tak, na żywy Bóg — zawołał Calandrino — tylko nie zwlekajmy ani chwili.
— Czy sądzisz — rzekł na to Bruno — że znajdziesz sposobność dotknięcia jej talizmanem, który ci wręczy?
— Dlaczegóżby nie? — odparł Calandrino.
— Postaraj się tedy o kawałek dziewiczego pergaminu, o żywego nietoperza, trzy ziarna myrrhy i poświęcaną gromnicę, a resztę mnie już pozostaw.
Calandrino przez cały następny wieczór stał przed domem z różnemi siatkami i przyrządami do łapania ptaków, czatując na nietoperza. Gdy wreszcie pochwycić mu się go udało, przyniósł go wraz z innemi żądanemi przedmiotami Brunowi. Malarz zamknął się w swojej komnacie, wypisał na pergaminie rozmaite androny, nakreślił kilka liter, poczem wręczył pergamin Calandrinowi z temi słowy:
— Wiedz, że skoro ją tylko dotkniesz tem pismem, pójdzie natychmiast za tobą i uczyni wszystko, czego tylko zechcesz. Gdy tedy Filip dzisiaj się oddali, zbliż się do niej pod jakimkolwiek pozorem, dotknij ją tym talizmanem i ruszaj prosto do stodoły, w której będziecie się czuli bezpiecznie, nikt bowiem do niej nie zagląda. Przekonasz się, że pójdzie za tobą! Gdy się już znajdziecie razem, sam będziesz wiedział dobrze, co ci czynić wypada.
Calandrino, usłyszawszy te słowa, uczuł się najszczęśliwszym w świecie człowiekiem, schwycił pergamin i zawołał:
— Dziękuję ci serdecznie, przyjacielu! Reszta już do mnie należy.
Nello, przed którym Calandrino chciał wszystko ukryć, wiedząc doskonale o całej tej sprawie, bawił się na równi z innymi i pomagał im wedle możności. Gdy Bruno doniósł mu, jak rzeczy stoją, Nello pospieszył tajnie do Florencji, do żony Calandrina i rzekł do niej:
— Nie zapomniałaś jeszcze zapewne, Tesso, jak cię sponiewierał Calandrino w owym dniu, gdy powrócił z kamieniami z doliny Mugnone. Owóż chcę ci dzisiaj dać sposobność do zemsty. Albo z niej skorzystasz, albo też przestaniesz uważać mnie za swego krewniaka i przyjaciela. Wiedz tedy, że Calandrino w tej wiosce, gdzie pracujemy, zakochał się w pewnej błaźnicy,