Strona:PL George Gordon Byron - Manfred.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Robak światłem gorejący
Jasność po trawach rozleje;
Ogień nad groby wstający,
Płomyk nad łąką wątpliwy,
Gwiazdy po niebie krążące,
I głos puhacza jękliwy!.....
Gdy w koło drzewa milczące
Jak umarłe, nieme stoją;
Żaden listek nie szeleści.
Dusza ma uciśnie twoją,
Wśród strasznych mąk i boleści
Poznasz płomień potępienia!

II.

Choć ciało uśnie głęboko,
Duch twój nie znajdzie spocznienia,
Są widma, których twe oko
Nie uniknie objawienia!
Są myśli, których wrażenia
Dusza twa na próżno stroni;
W czas tajemnego marzenia,
Drugą myślą nie odgoni,
Przez urok tobie nie znany,
Nie znajdziesz samotnéj chwili;
Całunem mrocznym owiany,
Napróżno duch się wysili;
Mgła gęsta ducha więzieniem!

III.

Chociaż gdy jestem przy tobie,
Nie widzisz mnie twym spojrzeniem
Poznasz w każdéj życia dobie,
Ścigającą cię statecznie
Istotę! — gdzie myśl obrócisz