Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pochyliła się zatem nad łóżkiem, poczęła głaskać go po ręce i nucić cicho piosnkę hinduską.
— Jakie to śliczne! — mówił coraz bardziej sennie, a ona wciąż nuciła i głaskała go, a gdy na niego znów spojrzała, ciemne jego rzęsy opadły na oczy, i zasnął. Wstała zatem delikatnie, wzięła świecę i wysunęła się z pokoju bez szelestu.