Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/086

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wiosna nadejdzie, to niema nic ładniejszego w Yorkshire. A nikt nie wie, kto pierwszego zasadził.
— Chciałabym, żeby to teraz była wiosna — odrzekła Mary. — Pragnę widzieć wszystko, co rośnie w Anglji.
Skończyła obiad i poszła na swoje ulubione miejsce przed kominkiem.
— Chciałabym... chciałabym bardzo mieć łopatkę — rzekła.
— Do czego łopatkę? — spytała Marta z uśmiechem. — Czy może panienka do kopania się weźmie? Muszę też o tem matce powiedzieć.
Mary patrzyła w ogień zamyślona. Będzie ona musiała być bardzo ostrożna, jeśli swoje królestwo zechce w tajemnicy utrzymać. Przecież ona szkody żadnej nie zrobi — to pewna, ale jednak, gdyby pan Craven dowiedział się prawdy, mógłby inny zamek kazać zrobić i zamknąć ogród na zawsze. A tegoby doprawdy nie zniosła.
— Widzisz, Marto, to takie dziwne osamotnione miejsce — wyrzekła zwolna, jakby ważąc każde słowo. — Dom jest pusty, park pusty i opustoszałe ogrody. A przytem tyle pozamykanego. Wiele zajęcia w Indjach nie miałam, ale było więcej ludzi, na których mogłam patrzeć — dużo przechodniów, żołnierzy i Hindusów — czasami grała orkiestra, a Ayah opowiadała mi bajki. Tutaj nie mam się do kogo odezwać prócz ciebie i Bena. A ty znów masz swój tydzień, a Ben Weatherstaff niezawsze chce ze mną rozmawiać. Więc sobie pomyślałam, że, gdybym miała małą łopatkę, mogłabym sobie gdziekolwiek kopać, jak on, a gdyby mi dał nasionek, to mogłabym sobie zrobić ogródek.
Twarz Marty rozpromieniła się.
— No, patrzcie! — zawołała. — Wszak matka zaraz mówiła, że tak być powinno. Powiada matka: «Toć tam tyle miejsca wolnego, niechby dziecku dali ziemi kawałek do za-