Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VIII.

GIL WSKAZAŁ DROGĘ.


Długo patrzała na klucz. Obracała go na wszystkie strony i rozmyślała. Jak już wyżej powiedziano, Mary nie przywykła była prosić starszych o pozwolenie lub o radę. A o kluczu tak sobie myślała, że jeśli to klucz od zamkniętego ogrodu, a ona mogłaby znaleźć drzwi, toby je może mogła otworzyć i zobaczyć, co się tam dzieje za murem i co się stało z temi krzakami róż. Pragnęła ten ogród zobaczyć i dlatego także, że od tak dawna był zamknięty. Wystawiała sobie, że musi on być odmienny, i że coś niezwykłego musiało się w nim stać przez lat dziesięć. Pozatem, jeżeli go polubi, będzie mogła codzień doń chodzić i drzwi zamknąć za sobą i będzie sobie mogła urządzić zabawę i bawić się sama, bo nikt nie będzie wiedział, gdzie jest; będą myśleć, że drzwi są zamknięte, jak od lat, a klucz gdzieś w ziemi pochowany. Myśl ta podobała jej się niezmiernie.
Życie, jakie tu wiodła, sama w domu o stu tajemniczo zamkniętych pokojach, brak jakiejkolwiek rozrywki, wszystko to pobudziło do pracy jej leniwy dawniej umysł i poczęło rozbudzać wyobraźnię. Nie ulega kwestji, że świeże, jędrne, czyste powietrze stepowe przyczyniało się do tego niemało. Jak ono dało jej apetyt, a walka z wiatrem krew rozbudziła, tak fakty wzbudziły umysł. W Indjach było jej zawsze za gorąco, czuła się zbyt znużona i słaba, by pragnąć