Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Tajemniczy ogród.djvu/043

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


miłem dzieckiem, ale była samotna, a ów wielki, zamknięty dom, wielkie, puste wrzosowiska, wielkie, puste ogrody przejęły ją uczuciem, że jest samiuteńka na tym wielkim świecie. Gdyby była czułem, tkliwem dzieckiem, mogłoby było jej serce pęknąć z żalu, ale choć była tylko «panną Mary kapryśnicą», przecież czuła się strasznie smutną, a ta ptaszyna patrzyła na jej skwaszoną twarzyczkę jakby z uśmiechem. Mary słuchała dopóty, dopóki ptaszek nie pofrunął. Nie był on podobny do indyjskich ptaszków, podobał się dziewczynce, i ciekawa była, czy też go jeszcze kiedy zobaczy. A może ptaszek mieszka w tajemniczym ogrodzie i wie wszystko o nim?
Być może, że Mary tak dużo myślała o opuszczonym ogrodzie, gdyż nie miała nic do roboty. Była strasznie ciekawa, chciała zobaczyć, jak wygląda. Dlaczego pan Archibald Craven klucz zagrzebał? Jeśli tak bardzo kochał żonę, dlaczego nienawidził jej ogrodu? Ciekawa była, czy wuja kiedy zobaczy, ale wiedziała, że jeśli go zobaczy, to go lubić nie będzie, i że on jej nie będzie lubił; a ona stanie, będzie patrzała na niego, ani słówkiem się nie odezwie, choć coprawda miałaby straszną ochotę zapytać go, dlaczego taką dziwną rzecz zrobił.
— Mnie nikt nie lubi, i ja nikogo nie lubię — myślała — i nie umiem paplać tak, jak dzieci Crawfordów. Te wiecznie gadały, śmiały się i hałasowały.
Myślała o gilu i o tem, że zaśpiewał tak, jakby dla niej umyślnie, a kiedy przypomniała sobie czubek drzewa, na którym siedział, stanęła nagle na ścieżce.
— Jestem pewna, że to drzewo jest w tajemniczym ogrodzie — jestem całkiem pewna — rzekła do siebie. — Był tam przecież mur, a nie było furtki.
Wróciła do pierwszego ogrodu warzywnego i zastała