Strona:PL Frances Hodgson Burnett - Co się stało na pensyi.djvu/037

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


większych przyjemności było siedzieć w swojej izdebce, lub chodzić po niej i »wyobrażać« sobie różne rzeczy »na niby«. W chłodne wieczory, gdy biedactwo głodne bywało, przysuwała czerwony fotel do pustego kominka i mówiła wolno a dobitnie:
— Dajmy na to, że niby to jest duży kominek z ładną stalową kratą i wielki, płonący ogień — trzaskający wesoło — i dużo rozżarzonych węgli i niebieskawe, tańczące nad tem płomyki. I dajmy na to, że mam miękki, gruby pled, i że to jest wygodny, wyścielany fotel z purpurowego aksamitu; i że »niby to« mam na sobie czerwoną aksamitną sukienkę i duży kołnierz koronkowy, jak takie dziecko na obrazku; i dajmy na to, że niby to cały pokoik jest ślicznie umeblowany, i że stoją półeczki pełne książek, które jak za poruszeniem różdżki czarodziejskiej się zmieniają, skoro je tylko przeczytam; i że niby to stoi tu mały stoliczek nakryty śnieżno białym obrusikiem, a na nim małe srebrne naczynia,