Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/283

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


O! zstąp ty do mnie z pośród Niebian rzeszy!
Ty jedna ból mój uśpić jesteś w stanie —
Zjaw się! Twój luby niech mię cień pocieszy! —



Sonet 297.

Niby w odpowiedzi na zaklęcie poprzedniego sonetu.


Jakiż to Anioł tak się wnet użali
Skarg mych? i jakież Miłosierdzie skore,
Cień upragniony Laury, w samą porę
Widzieć mi dawa wśród świetlanej fali?
Nią dusza smutna pieści się i chwali,
I od niej taką chwyta w pierś pokorę:
Że znów skwapliwie byt mój śmierci biorę,
Żyję, i nie jest ciężko mi żyć dalej.
Błogosławionaś, iż udzielasz chwałę
Zjawieniem samem, czy też słowy twemi
Co są nam dwojgu tylko zrozumiale!
— Wierny mój! wiedz to, iż odszedłszy z ziemi
W sprawie nam wspólnej, dotąd ból twój dzielę...
Rzekła — i innych błogich rzeczy wiele! —



Sonet 298.


Strawą łez, którą karmi mię obficie
Miłość i smutne z nią wyroki Boże,
Raz, gdy się sycąc, serce sobie trwożę:
Żem już na męki mej krzyżowej szczycie —
W tem ta, co nad nią wyższej nie ujrzycie,
Ni drugiej takiej — w tkliwej swej pokorze
Ponad samotne moje spływa łoże,
Mierzchnące we mnie chcąc podtrzymać życie —
I ręką, której pożądałem tyle,
Łzy mi obtarłszy, z ust pociechy wróży,
Jakich czyż serce dozna kiedy czyje?
— Nie szukaj prawdy w ksiąg przemądrych pyle —
Rzecze — i zamiast płakać po mnie dłużej,
Żyw bądź, tem życiem, jakiem ja dżiś[1] żyję. —



Sonet 299.


Gdy myślę o tej, którą na swe łono
Bóg wziął — jej splotach, pełnych Rajskiej woni —

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – dziś.