Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/266

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Słońce gdzie świeci — bowiem, w jednej chwili
Życie i gorycz równo duch mój ceni!
O świecie! w którym, żądzą oślepieni,
W jakąś nadzieję ludzie gdzieś wierzyli,
Nie tobie cieszyć żywot, co się chyli
W grób, kędy Laura śpi wśród głuchych cieni!
Sama, jedynie, wskroś przeistoczona
Jej postać w Niebie, wiecznie we mnie żywa,
Coraz mię więcej tu rozmiłowywa —
Aż z myślą o niej byt się mój dokona —
Gdyż dniem i nocą dumam, w ślad jej rączo
Mknąc: — jak to będzie gdy nas wreszcie złączą?!



Sonet 279.

Piękny ten Sonet, po mistrzowsku przez Bohdana Zaleskiego odtworzony, stanowi niby motyw jednego z najpiękniejszych jego poematów, noszącego napis: Nawiedziny grobu Laury. —


Wdycham powiewy dawnych lat — z tych wzgórzy
Patrząc, gdzie owa Światłość wzięła ciało,
Z której mi w oczy z woli Niebios dniało
Szczęście — a teraz któż je z łez rozchmurzy?
O marny świecie! — oto ślady burzy:
W zdeptanej trawie szemrze zdrój nieśmiało,
I pustka w gnieździe zdobnem Laury chwałą,
Gdziem miał nadzieję, gdy się duch mój znuży,
Ledz pod jej stopy, z sercem kołysanem
Do snu, i patrząc w oczu jej uroki
Spokojnie kończyć życie me tułacze
Miłość mi skąpym, srogim była panem
Laurą ja żyłe..... a dziś, w świat szeroki
Idąc, rozpierzchłych jej popiołów płaczę! —



Sonet 280.


Oto jej gniazdko! — Rzekłbyś — skrzydły dwiema
Zwisłemi śmiercią, ta ptaszyna biała
Serce rai moje do martwego ciała
Tuli, na rozpacz mą gołębią niema!
O! wśród pustego domu jej terema
Gdzie jej twarz wdzięczna, z której światłość dniała?
Gdzie Laura Pani? — Takiej ziemia cała
Nie miała drugiej..... dziś — i tej już niema!