Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wiodąc prosto w przystań upragnioną?
I oto, za ową stroną
Żal stęschnionemi ciągnie mię oczyma —
Cóż, kiedy w miejscu mię trzyma
Żądza tak silna w nawyknienie młode,
Że nawet z śmiercią wchodzić chce w ugodę!

Pieśni! już po mnie! Ledwie w sobie żywię
Ducha, okrzepłego złych podmuchów mrowiem —
I wiem: że życia mego w Park przędziwie
Nic już jest wielce krótka niewątpliwie;
A jednak słuchaj mej spowiedzi — bowiem
Nie do pojęcia rzecz powiem: —
Oto: — z mych cierpień mogąc wyjść obłowu
By w Niebo wzlecieć, ja znowu
Chcę żyć, by dalej wieść mą smutną dolę.....
Ztąd — znam co lepsze, gorsze jednak wolę! —[1]



Sonet 226.


Dzikie i twarde serce, i złe chęci,
Którym pozornie twarz Anielska wtórzy,
Łup z mego życia wezmą — jeśli dłużej
Pastwić się zechcą z każdym dniem zawzięciej.
Czy szron się sroźy, czy się wiosna święci,
W dzień, w noc, w pogodę, czy w tumanach burzy,
Jam równo smutny. Bom jest z owych, którzy
Strutą Miłości strzałą w pierś są pchnięci
I tylko wiotką mą nadzieję żywię
Wspomnieniem kropli, która wciąż, cierpliwie
W jedno padając miejsce, głaz przewierca.
Bo myślę sobie: — tak twardego serca
Niema na świecie, ni tak zimnej duszy
Której wytrwała w końcu łza nie skruszy! —



Sonet 227.


Do kardynała Jana Colouny, w odpowiedzi na Sonet Sennuccia del Bene, zaczynający się od słów — Oltre l’usato modo si rigira. Napisany w r. 1342, — jak świadczy jego wiersz przedostatni.

Panie mój drogi! myśl mię każda wiedzie
Ku tobie — jakbym w Niebios szedł podwoje!

  1. Owidiuszowe: — video meliora proboque, deteriora sequor.