Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Chcieć sobie mieć przyjaciela,
Co równie duszą jak i krwią frymarczy?...
Prawda to w oczy wam strzela,
Nie zaś nienawiść, złość lub wzgląd potwarczy!

Po tyłu próbach, czyż nie spostrzegacie,
Że sobie chytre Bawary
Ucieszne tylko czynią z was igrzyska?
Toż śmierć już lepsza niż ten obłęd stary!
Im dłużej wroga brat w bracie
Widzi, tem hojniej krew się z was rozpryska!
Chciejcież rozważyć to z bliska:
O tyle wróg was za nic ma, o ile
Sami się za nic macie między sobą.
Więc krwi Łacińskiej ozdobo
Zbudź się! i dzielnie stań o wspólnej sile!
Niech czołem tarza się w pyle
Groźne acz kruche bożyszcze!
Gdyż jeśli dotąd najazd ów straszliwy
Zwycięztwo nad nami zyszcze,
Własny w tem grzech nasz. nie zaś niebios wpływy!

Nie taż to ziemia w której życie wziąłem?
Nie gniazdoż lube, gdziem w sławie
Rosnąc, porastał w poetyckie pierze?
Nie taż, co prochom ojców mych łaskawie
Jest opiekuńczym Aniołem
Najukochańsza Matka, w którą wierzę?
Przez Boga! niech tylko szczerze
Łez ludu wasze serce się użali,
Dłoń mu podając, żeby pocieszony
W was był swej pewny obrony,
To wnet najeźdźcy pójdą precz zuchwali:
Boście z tą ręką podali:
Miłość, nadzieję i wiarę
Przeciw ich złości, pod najświętsze hasło —
A przecięż męztwo prastare
W Italskich sercach jeszcze nie wygasło!

Bacząc jak skrzętnie śmierci wam zniewaga,
Im szybciej życie ubiega,