Strona:PL Felicyana przekład Pieśni Petrarki.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wzroku jej wymowa tkliwa,
Wiedzę prawdy we mnie złamie —
Że pytałem roztęschniony:
— Jak, i kiedym zszedł w te strony? —
Bom sądził biedny żem już w niebios bramie,
Odkąd wszędzie gdzie się schronię
Spokoju nie znam, prócz w tej jednej stronie.....

Pieśni! tyś zdobna w promieniste znamię!
Więc z twej kniei w świat idź śmiało,
Brzmieć między ludźmi godną Laury chwałą! —



Canzona XV.


Gdziebądź mi każe miłość czy pozwoli
Żyć nędznie, wszędzie, z gorzkich łez podniety
Brzmieć muszę w rymach piersi mej wzdychanie!
Ład w owych rymach tylko zna, niestety!
Ten, co jest mojej powiernikiem doli —
Gdyż w dziejach serca mego, niesłychanie
Wielki na zawsze zamęt pozostanie.
Ztąd się nie każdy ciągu w nich doczyta,
Więc posłuchajcie pieśni mej, albowiem
Sam w niej wam szczerze rozpowiem —
(Z czego mi ulga będzie znamienita):
Czemu mi świat jest pustkowiem.
Tak, że nad wszystkie ziemskich spraw koleje
Jedna mi tylko Laura promienieje?

W miarę jak moja dola bezlitosna.
Coraz złośliwiej, uporczywiej, ślepiej,
Szczęściu mojemu w tysiąc przeszkód rośnie,
Miłość się we mnie wspomnieniami krzepi.
Ztąd, jeśli światu uśmiechnięta wiosna
Majowym rąbkiem błyśnie, — ja w tej wiośnie
Tak wdzięku pełnej, Laurę mą radośnie
Witam, wraz z błogą w sercu mem nadzieją.
W słońcu, przed którem śniegi łąk stopniały.
Pierś mi przejmują zapały,
Co z jej wzniosłego serca promienieją,
W bogactwie przyrody całej,